00:00:04 :No dalej.|Dmuchnij dla mnie.
00:00:12 :Popatrz, nie musisz|ju walczyc.
00:00:18 :Nie pamietasz mnie, prawda ?
00:00:22 :Tak. Cos pamietam.|Jak sie nazywasz?
00:00:27 :- Znasz moje imie.|- Znam twoje imie.
00:00:29 :Chodzie do mojej szkoy|zaraz przed tym jak zdobye tytu.
00:00:31 :Robiam wywiad z toba|dla szkolnej gazetki.
00:00:33 :Miaam 11 lat.
00:00:37 :Miaa dugi warkocz.
00:00:39 :Tak.
00:00:41 :- Nazwae mnie "Ma indiank"|- Wow.
00:00:45 :- Wow, to byas ty.|- Tak to ja.
00:00:49 :I kochaam cie wtedy,|jak kazde dziecko.
00:00:53 :Ja nigdy nie przestaam.|I ciagle kocham.
00:02:02 :Hey, widziaa |walke Ellis-Quarry?
00:02:04 :Tak.
00:02:09 :Bedziesz apelowa przed Sdem Apelacyjnyn|w przyszym miesicu.
00:02:12 :{Przegrasz.
00:02:13 :- Odwoamy sie do Sdu Najwyszego.|- Jimmy Ellis, mistrz.
00:02:16 :Czowieku, Laem tego chopca od czasu kiedy|miaem 16 lat.
00:02:19 :TO co sie stanie to,|to ze dadz Ellis'a Frazier'owi...
00:02:21 :Frazier zabije go,|wiec co?
00:02:24 :Gdzie tu wyjcie?|Musz mi pozwolic walczyc.
00:02:29 :Jimmy Ellis.|Walcz z nim w budce telefonicznej.
00:02:30 :Walcz z nim po srodku Times Square.|Mylisz ze to przycignie tum?
00:02:34 :Mistrzu, przycignij tum|lub nie...
00:02:37 :to nie robi rnicy|z twoimi licencjami.
00:02:44 :ACLU prowadzi twoja sprawe|przeciwko nowojorskiej komisji boksu.
00:02:47 :Odkryli ze Nowy Jork|ma byych mordercw...
00:02:49 :i gwacicieli|z licencja na walki.
00:02:52 :Ale czy wznowili twoj?
00:02:55 :Oni nie chc eby walczy.
00:02:58 :- Tihuana.|- Nie.
00:02:59 :Departament Stanu odmwi wydania |jednogodzinnej wizy.
00:03:02 :Nie bedzie walki w Tihuanie.|Patrz--
00:03:08 :Nie moge walczyc tutaj.|Nie moge walczyc poza krajem.
00:03:12 :Znam ludzi w brany|restauratorw
00:03:14 :Maja zamiar rozpocz now linie.|Mistrzowskie burgery Muhammada Ali'ego.
00:03:16 :Placki Muhammada ,|Pie frytek.
00:03:19 :Takie sprawy.
00:03:20 :Dlaczego mam by|w brany restauratorw?
00:03:23 :Bo potrzebujesz kasy.
00:03:24 :- Ile bedzie to kosztowa?|- Zbyt duo.
00:03:29 :Oni zrobili to take tobie, jak wiesz.
00:03:31 :Wywalili cie.
00:03:46 :Ok w porzdku.
00:03:51 :Zaatw mi Mistrzowskie|Burgery.
00:04:04 :Widziae to wszystko?|Ten facet uderzy mnie.
00:04:06 :Oj, wpakowale sie, zasracu.|Wpakowae sie--
00:04:10 :Nie chce czego zrobi przy twoich crkach.
00:04:12 :Nie moge cie pobi|przy twoich crkach.
00:04:14 :- Hey, mistrzu, dobrze cie spotka.|- Wszystko w podku, panie. Trzymajcie sie.
00:04:18 :Wszystko w podku.|Wszystko ok.
00:04:31 :Nazwae mnie "Ma indiank"|przez to ze nosiam wosy w warkoczu.
00:04:37 :I wtedy powiedziaam ,|"Czowieku ale bazgrzesz."
00:04:41 :Nie potrafisz nawet pisa.
00:04:42 :Musisz wrcic do szkoy|a nauczysz sie robi to lepiej. "
00:04:45 :Czemu musisz mnie rozmieszac wsnie teraz.
00:04:48 :Mylisz e to mieszne, tak?
00:04:50 :Mwisz mi ze nie potrafie pisa,|e bazgrz.
00:04:54 :Teraz to chcesz sprbowa|pogodzi sie .
00:04:56 :- To wszystko naprawi.|- Cicho.
00:05:18 :Mamusia i tatu|przenieli sie do Meksyku!
00:05:39 :Chod, dziecino.
00:05:42 :Kochanie no chod.
00:05:58 :Damy wam pic minut |ebycie opucili ring.
00:06:05 :Kto jest mistrzem wiata wagi ciekiej?
00:06:19 :Co sie dzieje?
00:06:36 :- Hey, chopie.|- Przegralimy apelacje ...
00:06:38 :w Nowym Orleanie.
00:06:39 :- Zmierzamy do Sdy Najwyszego.|- Ju tam prbowalimy.
00:06:42 :Zmieniamy podstawe odwoania|. Przeladowania religijne.
00:06:47 :Wierze ze to usysz.
00:06:50 :Skd ta caa|kasa jest, Chauncey?
00:06:54 :Herbert mwi ze jestem spukany.|Teraz, tym sie nie martw...
00:06:57 :"Jak to sie stao? "
00:06:59 :Licencje cofnite, paszport przepad,|nie moge walczy tu, nie moge walczyc gdziekolwiek.
00:07:04 :Co sie stanie jak przegram |w Sdzie Najwyszym?
00:07:09 :Wtedy pjdziesz siedzie na 5 lat.
00:08:27 :Oh, widziaem Bundini'ego|kiedy byem w Europie.
00:08:29 :- Tak? Co u niego?|- le. Jest w zej formie.
00:08:34 :Lepiej za swoj pas spowrotem
00:08:41 :Patrz na to.
00:08:44 :Joe Frazier.|On nie ma wyjcia.
00:08:46 :Nie mog wypenic ringu.|Musz pozwoli mi walczy.
00:08:49 :Walczy.
00:08:54 :Kiedy to sie stanie, przysignij me ze wprowadzisz|nowych ludzi w swoje otoczenie.
00:09:03 :O czym ty mowisz?
00:09:06 :Gdzie Herbert i inni|kiedy ich potrzeba?
00:09:08 :Gene Kilroy rozdaje wszysrko jakby| to jaka charytatywna akcja bya.
00:09:14 :Poyczamy kase moich rodzicw.
00:09:18 :Wszyscy s z toba kiedy jest ok,|a opuszczaj cie...
00:09:22 :kiedy nie jest.
00:09:37 :Norton, jest wielki i silny,|ale jest niczym.
00:09:40 :Poczekaj chwile, Joe.|Mamy rozmwce.
00:09:43 :- Prosze mwic.|- Cosell, mwi Muhammad Ali.
00:09:46 :To Muhammad Ali.
00:09:48 :Wszyscy wiedz|e to ja jestem mistrzem.
00:09:50 :Korona to kamstwo.|Joe Frazier wie e to kamstwo.
00:09:53 :I ju najwyszy czas eby wszyscy|przestali kama i zaczeli mwic prawd.
00:09:56 :Mwmy jak jest.|Czy z twoim wyrokiem i problemami z boksowaniem...
00:09:59 :masz szanse na jakkolwiek walke?
00:10:01 :Walczybym z Joe Frazier za darmo|w budce telefonicznej...
00:10:03 :na rodku Times Square|jeli nie bybym spukany.
00:10:06 :Mwisz jeli nie byby spukany?|Jak moesz by spukany?
00:10:08 :Zarobie mase kasy ni we wszystkich dotychczasowych|walkach o mistrzostwo wagi ciekiej.
00:10:12 :Co z twoimi agentami?|Napewno zadbali o to za ciebie.
00:10:14 :To co chce powiedzie to to e ju |najwyszy czas ebycie przestali kama.
00:10:18 :Muhammad Ali jest mistrzem.
00:10:19 :Daj mojego syna Herbercie| do telefonu .
00:10:22 :Muhammad, dziekujemy za telefon.|Przekae to Joe.
00:10:25 :I powiedz Joe |e jest strasznie brzydki.
00:10:31 :Muhammad mwi e moe |walczy z tob gdziekolwiek i kiedykolwiek...
00:10:34 :i mistrzostwo naley do niego| do momentu rozstrzygnicia tej walki.
00:10:52 :Pan Ali walczy w krawawym sporcie.
00:10:56 :Pan Ali chce miejca| w tym sportowym wiecie.
00:10:59 :Kocha to za bardzo.
00:11:02 :Dlatego zawieszam Pana Ali'ego|w praktykach Islamu.
00:11:06 :Nie moe pojawia si w wityniach,|modli si czy uczy...
00:11:10 :ani rozmawia z| jakimkolwiek innym muzumaninem.
00:11:19 :Czemu nie zadzwonia |po karetke albo lekarza?
00:11:21 :Poniewa on da mi twoj numer| kiedy si wprowadza.
00:11:24 :Normalnie robi mase haasu.
00:11:26 :Ale teraz nie otwiera drzwi|od trzech dni.
00:11:32 :- Co to?|- Dzienne wiato.
00:11:35 :Daj mi t mapke.
00:11:39 :Daj to.
00:11:45 :Co si z tob dzieje?
00:11:46 :Nic nie jest le ze mn.|Moja gowa jest ok.
00:11:49 :- Zostaw mnie.|- Zostaw mnie w spokoju. Dzwonie po mnie!
00:11:51 :Tak, ale to byo tydzie temu.
00:11:53 :- Czemu si obwiniasz?|- Pu mnie, chopie.
00:11:56 :Czemu to sobie| robisz?
00:11:57 :- Czemu si obwiniasz?|- Nie obwiniam nikogo.
00:12:00 :Ze mna wszystko jest ok.
00:12:03 :Latam.
00:12:04 :Niebiaski Wdz mwi przezemnie.|Znam wiat.
00:12:07 :- Mao wiesz.|- Tak?
00:12:08 :Wiem tak mao kiedy |krl wraca na jego tron!
00:12:10 :- Z korzenia do owoca!|- Te rymy s juz nudne, Bundini.
00:12:13 :Musisz znale jakie nowe.
00:12:19 :Bg nie dba o ciebie.|Nie dba o mnie.
00:12:23 :W tym wszystkim my sie nie liczymy.| On nas nie posiada.
00:12:26 :My bdziemy.
00:12:28 :I to najbardziej zakamana rzecz| jak zrobi .
00:12:31 :Ale to dobrze.|Dziki temu jestemy wolni.
00:12:35 :Ale wolno nie jest atwa. Wolno jest realna| i realno to kurestwo.
00:12:41 :Je srowe miso.
00:12:44 :Chodzi o wasnych siach.
00:12:46 :Nigdy nie przeminie.
00:12:49 :Taaa.
00:12:56 :I-- Sprzedam twj pas.
00:13:00 :Sprzedaem twj pas fryzjerowi |na ulicy Lenox za 500$.
00:13:03 :Popatrz jak nisko upadem.|Nie mogem nic na to pomc. Zwariowaem.
00:13:09 :Ten pas mwi ze jeste mistrzem wiata| wagi cikiej...
00:13:11 :a ja wziem za niego 500$...
00:13:14 :i wziem je do rki.
00:13:19 :To chciaem ci powiedzie jak dzwoniem.
00:13:28 :Syszaem o sprawie z narodami,| o sdzie.
00:13:33 :Co zamierzasz zrobi?
00:13:46 :Przyjmij mnie spowrotem.
00:13:56 :Moge wroci tam i odebra pas.|Moge pj i go wzi.
00:14:39 :Hej, mistrzu.
00:15:15 :1,000$ dla kogo kto przyniesie mi tupecik| Howard'a Cosell'a martwy lub ywy!
00:15:21 :Nie prowokuj mnie.| Jestem najznamienitrzym sprawozdawc sportowym wiata...
00:15:24 :a ty jeste byym mistrzem |z malejcymi umiejtnociami.
00:15:26 :Nie moge by widziany z tob.
00:15:31 :- Jak leci, mistrzu?|- Cakiem dobrze.
00:15:40 :Muhammad, Zrobie dla ciebie wszystko.| Wiesz o tym.
00:15:43 :Ale mam szefw ktrych obchodz| tylko notowania Nielsen'a .
00:15:49 :Gwarantuje e...
00:15:51 :to bdzie historyczna| i wana noc.
00:16:01 :Kiedy oni przyjd jutro i powiedz,|"Chcemy eby walczy z Joe Frazier'em.
00:16:05 : W Madison Square Garden.|Za miliony dolarw.
00:16:08 :I masz swoja licencje spowrotem."| Powiem im e...
00:16:10 :"Ju nigdy nie bde walczy."
00:16:12 : Muhammad, jestem prawdziwie zaskoczony,| poniewa jeli--
00:16:16 :albo kiedy zmierzysz si z Frazier'em--
00:16:18 :Cosell, tracisz such | rwni z wosami?
00:16:22 :Nie kwestionuj tego, czowieku.| Ledwo powiedziaem, skoczyem z walkami.
00:16:25 :Mam duo wikszego pretendenta,| ciszego oponenta.
00:16:28 :walcze z ca |administracj USA.
00:16:31 :Mylisz e|pjdziesz do wizienia?
00:16:34 :Nie wiem. Naprawde nie wiem.
00:16:36 :Joe Frazier powiedzia mi w tym programie| e mgby pokona cie.
00:16:42 : Widzisz, ju zaczynasz mnie podpuszcza.
00:16:44 :Powiniene spytac Palcego Joe| co ostatnio pali?
00:16:48 :Ten chopiec ni ze moe mnie pokona,| niech si lepiej obudzi i mnie przeprosi.
00:16:52 :Jeli miabym stanc w ringu z Joe...
00:16:54 :to jest to co moglibycie zobaczy.
00:16:56 :Ali wychodzi na spotkanie Frazier'a,| ale Frazier zaczyna si wycofywa.
00:17:01 :Jeli Joe cofnie sie jeszcze o jeden cal dalej,|usidzie na miejscu gongowego.
00:17:05 :Ali uchyla sie w lewo,|Ali uchyla si w prawo.
00:17:09 :Patrzcie jak ten dzieciak |bawi si walk.
00:17:11 :Frazier cigle si cofa,| ale niema ju miejsca.
00:17:13 :Juz tylko chwila| a Ali ciosem huknie.
00:17:17 :Ali wyprowadza prawy.|Co za pikny cios.
00:17:20 :Ten cios wynosi Frazier'a |czysto poza ring.
00:17:23 :Frazier cigle wznosi si,| sdzia marszczy si...
00:17:26 :nie moe zaczc odlicza| dopuki Frazier nie spadnie.
00:17:29 :Frazier znika z widoku.| Tum szaleje.
00:17:33 :Ale radarowe stacje znajduj go.| Jest gdzie nad Atlantykiem.
00:17:37 :No i kto pomyla |e przychodzc na walke...
00:17:39 :bdzie wiadkiem wystrzelenia| czarnej satelity.
00:17:43 :Ale nie czekajcie na walke.
00:17:46 :To si nigdy nie stanie.
00:17:48 :Jedyn rzecz jak moecie zrobi...
00:17:50 :to wyobrazi sobie to i pomarzy.
00:17:54 :By to kolejny sportowy |wywiad specjalnie z ABC.
00:18:00 :- Dwjka. Teraz dwjka.|- Przechodzimy teraz do Jim'a McKay...
00:18:02 : w Bernie, Szwajcaria.
00:18:05 :- W jaki sposb przejdziesz odemnie do Jim'a McKay?|- Suchaj, uh--
00:18:08 :- ona opucia cie ju?|- Nie nie opucia, jeszcze.
00:18:12 :Ale to zrobi, bo zamierzam| powiedzie jej kiedy j zobacze...
00:18:14 :Powiem jej, "Suchaj, czemu robisz to sobie?"
00:18:26 :O, chopie, Joe.|Kto cie ubiera?
00:18:30 : Wygldasz jak mistrz wagi ciekiej|alfonsw.
00:18:33 :Hey, zatkaj si i wskakuj.
00:18:36 :Ta kurtka to tragedia.
00:18:42 :Co robisz w Philly ?|Philly to moje miasto.
00:18:45 :Chciaem tylko | pozna cie troche lepiej, kochanie.
00:18:48 :Chowieku odwal si.
00:18:51 :Bdzie 2 niepokonanych mistrzw wagi cizkiej| i nie bd z sob walczy.
00:18:55 :- Co z twoj licencj?|- Moge walczyc w Atlancie.
00:18:58 : W Gerorgii nie ma| stanowej komisji d/s boksu.
00:19:00 :Wszystko zaatawione. Walcze wstpnie w Atlancie| przeciw Jerry'emu Quarry...
00:19:04 :ale musimy rozrusza tego| kolosa jak najszybciej.
00:19:06 :Wiec co musze zrobi?
00:19:08 :Musisz tylko zapowiedzie ze | po tym jak rozwale Jerr'ego Quarry...
00:19:11 :bedziesz walczy ze mn o tytu.
00:19:14 :No dawaj chopie.| Powiedz to! Powiedz!
00:19:25 :To co mam i wszystko co mam,| zawdzieczam im .
00:19:29 :Cholera, chowieku, ja juz mam tytu.
00:19:31 :Wic nie mam nic do wygrania,|ale wszystko moge straci.
00:19:37 :Taa, ale wiesz...| nie jeste jeszcze prawdziwym mistrzem.
00:19:49 :Pobijesz Quarry'ego...
00:19:51 :Bde mia cie w ringu.| Skopie ci dupsko.
00:20:05 :A tak przy okazji...
00:20:08 :potrzebujesz kasy, | wszystko zaatwie?
00:20:13 :Nie dzieki.
00:20:30 :Czas!
00:20:40 :Czego chcesz?
00:20:46 :Przyjmij mnie znowu, szefie.
00:20:49 :Jestem czysty.
00:20:51 :To zmartwychwastanie.| Dzieo Boga.
00:20:56 :I prorok idzie do domu.
00:20:59 :Przyjmim mnie znowu, szefie.
00:21:02 :Zrobie wszystko.
00:21:15 :Twoje rce nie mog bi |czego oczy nie widz.
00:21:22 :Lata jak motyl,| gryzie jak osa.
00:21:26 :Dudnij, modziecze, dudnij.
00:21:47 :Bg nie patrzy!|Nikt oprcz nas!
00:21:47 :Bg nie patrzy!|Nikt oprcz nas!
00:21:57 :Wanie tak!|Trzymaj si twarzy!
00:22:04 :Dalej, Muhammad!
00:22:17 :Wnie tak!
00:22:25 :Teraz z prawej. Boom!
00:22:33 :Prorok idzie do domu| na tron.
00:22:52 :Wanie tak to robisz, Ali.
00:22:54 :Wanie tak.
00:23:03 :Wszytko ok?|Jeste pieprzonym Superman'em.
00:23:06 :Ten ring| to nie kryptonit.
00:23:53 :- Chcemy Joe Frazier'a!|- Chcemy go!
00:23:55 :- Chcemy Joe Frazier'a!|- I zasugujecie na niego. Zasugujecie.
00:24:03 :Prorok idzie do domu,| idzie z mroku do wiata.
00:24:09 :Mocz w |tym przez jakies 20 minut.
00:24:13 :Nie potrzebujemy ich pomocy.
00:24:17 :Hey, Herbert, poszo dobrze.| Idzie dobrze dzis.
00:24:32 :Wznomy mody do Allaha.
00:24:38 :Mwca znis | twoje zawieszenie.
00:24:40 :Gratulacje.
00:24:42 :Wiec mwisz e| moge by znowu muzumaninem.
00:24:44 :- Tak.|- Nigdy nie przestaem nim by.
00:24:46 :Tak samo jak nigdy nie przestaem |by mistrzem.
00:24:50 :Bagaem ojca| eby cie przyj.
00:24:52 :Kiedy? Kiedy to robie, Herbercie?
00:24:55 :Przedtym jak zorganizowaem walke z Quarry'm| czy po tym jak wygraem t?
00:24:58 :- Moemy dosta Frazier'a.|- Czowieku, ja juz mam Frazier'a.
00:25:00 :Moemy dosta 5 milliw z Frazier'a.
00:25:03 :Omawiamy sprawy zarzdzania,| pienine czy moe religijne?
00:25:06 :Kiedy byem zawieszony |i mwiem o braku kasy...
00:25:09 :zostaem zawieszony.
00:25:11 :Wytumacz mi to |bracie.
00:25:14 :To mj ojciec.
00:25:19 :|Twj ojciec.
00:25:21 :Kocham twojego ojca, Herbercie.| Zaklinam cie, czowieku. Kocham narody.
00:25:25 :Ale on nie jest moim wacicielem.
00:25:37 :A teraz id i| zaatw ta sprawe z Frazier'em.
00:25:45 :Mj bracie.|Taa, twoj brat Herbercie.
00:25:47 :Id gdzie,| zaatw t umowe.
00:25:59 :I on przyj mnie.|Jestem ydem, ale teraz on jest muzumaninem...
00:26:03 : i dalej sie zadajemy z sob.
00:26:04 :On rozumie mnie. On rozumie mnie| i nadal pozwala by z sob.
00:26:08 :On wie ze lubie wieprzowine i biae kobiety,| ale ciagle pozwala mi by z sob.
00:26:11 :Teraz, moge zrezygnowa z wieprzowiny...
00:26:13 :ale te biae kobiety,| cholera!
00:26:16 :Jak ci z tym chopcze?
00:26:32 :Hallo?|Muhammad, to do ciebie.
00:26:40 :Dziki, Lana.
00:26:42 :- Tak?|- Muhammad? Howard Cosell.
00:26:45 :- Znokautowae ich.|- Hej, o czym ty mwisz, Howard?
00:26:49 :- O Quarry'm?|- Nie.
00:26:51 :Sd Najwyszy obradowa dzi...
00:26:53 :w sprawie USA | przeciw Cassius Clay...
00:26:57 :aka Muhammad Ali.
00:27:01 :Wygrae 8 do 0 | jednomylna decyzja.
00:27:05 :Jeste wolny.
00:27:07 :Gratuluje.
00:27:26 :Jestem wolny.
00:27:33 :Sd Najwyszy wanie| mnie uwolni.
00:27:40 :O czy ty mwisz?
00:27:44 :Osiem do zera, jednomylna decyzja.
00:27:45 :Sd Najwyszy wanie| uzna mnie niewinnym.
00:27:50 :-Tak!|- Tak miao by. Wanie tak.
00:27:53 :- Dostalimy ich, Ali?|- Tak mamy ich.
00:27:56 :Hey, man.
00:27:59 :- Mamy to?|- Mamy to, chopie.
00:28:03 :Chc by po twojej stronie poniewa| prawda pokazaa swoj sie.
00:28:07 :Sia przechodzi w prawde.| Wanie tak ma by.
00:28:09 :Prawda smakuje doskonale| kiedy brzuch jest peen kamstw.
00:28:12 :- O czym ty mwisz?|- Nie wane. Nie wane.
00:28:24 :Panie i panowie,| 15 rund boksu...
00:28:27 :w celu wyjanienia mistrzostwa wiata| wagi cikiej.
00:28:31 :W tym naroniku, pretendent i byy|mistrz wiata wagi cikiej...
00:28:36 :wacy 213 funtw...
00:28:41 :z rekordem 31 walk bez poraki i 25 nokautach...
00:28:45 :Muhammad Ali!
00:28:53 :Jego przeciwnik,| wacy 205.5 funtw...
00:28:58 :z rekordem 26 walk bez poraki| i 23 nokautach...
00:29:02 :aktualny mistrz wiata |wagi cikiej...
00:29:05 :Palcy Joe Frazier!
00:29:12 :Chce dobrej i czystej walki.| Pilnujcie sie cay czas.
00:29:15 :Panowie, salut rekawicami.| Powodzenia.
00:29:57 :Dawaj!
00:29:58 :Bij go! Dawaj!
00:30:43 :Tak dobrze, mistrzu.| Nie przestawaj walczy.
00:30:47 :Co sie dzieje?
00:30:49 :Rusz si.| Odsu sie. Pracuj, nogami.
00:31:05 :Nikt nie jest ranny.
00:31:06 :Tak ma byc.|Nikt nie jest--
00:31:26 :Bij dalej.| No dalej.
00:31:39 :- Rusz si, Ali!|- Ty, ty, ty,!
00:32:16 :Muhammad, mwie e| wygrasz t walke.
00:32:18 :Co mylisz o tym| biciu jakie dostaes?
00:32:20 :- Zrobi ci krzywde?|-Joe powiedzia ze nie chcesz walczyc ponownie.
00:32:22 :Oj, ale sie myli.
00:32:25 :- Czemu miaoby by inaczej?|- Muhammad, czekaj!
00:32:32 :- Ale chciaem go o co spyta!|- Wszyscy chcielimy.
00:32:35 :- Sukinsyny! Wypad std!|- Kiedy pjdziesz do fryzjera?
00:32:38 :Nie martw sie o to.| Ty swoje juz stracie.
00:32:40 :Jeste lysym matkojebc.| Spadaj std!
00:32:42 :-Jeszcze tylko jedno pytanko.|- Pozwl pogada z nim.
00:32:44 :Jestemy blisko od |pocztku rundy pierwszej.
00:32:47 :Teraz kiedy Smokin Joe| pozby sie puszek po pomidorach...
00:32:49 :namwie Yanka na rewan |z tob za okoo 6 miesicy.
00:32:52 :Frazier powiedzia e zadowoli sie | 3 milionami.
00:32:54 :Polece na Jamajke, zdobde podpis Yank'a| zaraz po tym jak Joe pobije tego popapraca.
00:33:00 :Mysle ze on zrani Joe Frazier.
00:33:03 :Mule ze Joe jest ranny.
00:33:06 :Frazier ley!|Frazier ley!
00:33:09 :- Frazier ley!!|- Wstawaj, Joe.
00:33:11 :Mistrz wagi cikiej | dochodzi do siebie po 8 ...
00:33:15 :a Foreman|jest ostrzejszy jak tylko moe.
00:33:20 :Foreman gruje nad Frazier'em.
00:33:22 :I Frazier znowu ley!
00:33:25 :To moliwe e --|Nie, wanie wstaje.
00:33:29 :To koniec! To koniec!
00:33:31 :To atwe mie walke |z Frazier'em teraz.
00:33:34 :Tylko e teraz jest |mistrzem padania.
00:33:38 :George Foreman jest |mistrzem wiata wagi cikiej.
00:33:44 :Dudnienie w Dungli.| Takie imie nadano mi.
00:33:48 :Muhammad Ali i George Foreman|w Kinshasa, Zaire.
00:33:53 :- Don, w Zairze?|- Tak, Don.
00:33:55 :Myle czemu nie Antarctica,| albo co w tym stylu?
00:33:57 :Co jest zego z Nowym Jorkiem?
00:34:01 :Poniewa straci swoja wielko.
00:34:03 :Widzicie, sniem o przemijaniu |400 letniego rasowego depresjonowania...
00:34:08 :i nastaniu dnia wyzwolenia,| zarwno finansowego jak i kadego innego.
00:34:12 :Wzniesie sie duch |naszych miast.
00:34:15 :Poprawi i wzmocni nasz wiare,| nasze dusze...
00:34:18 :niezaspokojone potrzeby| czarnego proletariatu.
00:34:20 :To jest strachliwe, odduchowione,|zniszczone odhumanizowane...
00:34:23 :potworne| i nazywa sie getto.
00:34:26 :Czowieku, Don, jeste szalony.
00:34:29 :Musiae przelecie cay sownik.
00:34:58 :Dzie dobry siostro.
00:35:02 :Witam, bracie.
00:35:06 :Jak leci mistrzu?
00:35:35 :Czemu oni tak mwi?|A co mwi?
00:35:41 :Co to znaczy?| Nie rozumiem.
00:35:44 :- To znaczy--|- Co?
00:35:45 :To znaczy, "Ali, zabij go.|Ali, zabij go."
00:36:35 :Mistrz jest tutaj!
00:36:38 :Panie i panowie, mistrz wiata wagi cikiej|wanie przyby!
00:36:43 :Mistrz jest tutaj!
00:36:51 :Hey.
00:36:53 :Jest troszke modszy od ciebie.| Co o tym mylisz?
00:36:55 :Jest modszy?| No cz, my jestemy modsi od ciebie.
00:36:58 :O czym ty mwiszt? 32 lata najlepszy okres mojeg ycia.
00:38:00 :Hey, stop!|Wszystko ok, do tyu.
00:38:09 :Widziae Muhammada Ali?
00:42:32 :- Masz wode.|- o, dziki kochanie.
00:42:36 :Butelkowana woda.|Mroone steki.
00:42:40 :Wszystko to przywielimy jakby |w Afryce tego nie byo.
00:42:42 :- Mgby dostac pasoytw.|- Mobutu to je.
00:42:46 :Mobutu zajmuje si Mobutu.
00:42:49 :Kradnie wszystko |i wysya do Szwajcarii.
00:42:53 :Czy to ma co wsplnego z |tym dlaczego tu jestemy?
00:42:55 :Jestemy tu poniewa Don King|kaza Mobutu postawic 10 milionw.
00:43:01 :Don King nie dba o Afryke.|Jest gorszy od Herberta.
00:43:05 :O a teraz Herbert.
00:43:08 :I Don King zaraz obok.
00:43:11 :Teraz nosi sie w dashiki.
00:43:13 :Don King zorganizowa pierwsz...
00:43:15 :murzysk walk| o mistrzostwo w Afryce.
00:43:17 :Don King mwi po murzysku,| ale yje po biaemu a myli na zielono.
00:43:21 :I ty go bronisz |i brata Herberta?
00:43:24 :Poniewa dobrze ogoleni muzumanie na paradzie| w poudniowym Chicago...
00:43:27 :nic z tym nie zrobi!
00:43:31 :Musze wykoysta dupkw ze znajomociami| i wielkodupych murzynw eby to zrobili.
00:43:34 :A teraz ustwaili cie |przeciw George'owi Foreman'owi.
00:43:36 :Mylisz e przejmuj sie tym e |moesz zgin?
00:43:45 :Wic to jest to jak mylisz?
00:43:56 :Ja chce tylko wiedzie dlaczego| mj muzumaski m...
00:43:59 :pozwala eby |przywiza go na krzy.
00:44:03 :Powiedz mi dlaczego.
00:44:13 :Maryum jest chora.
00:44:20 :Moe powinnam wrci |do Chicago eby zaopiekowa j?
00:44:26 :Oczywicie.
00:44:34 :Myle e |wrce przed walk.
00:44:38 :Jeli ci to pasuje. Mj mu.
00:45:07 :Ta walka to nie konkurs!
00:45:09 :On jest zbyt wolny eby ze mna walczy.
00:45:11 :George Foreman| to mumia.
00:45:13 :Jest zbyt wolny.| Wiecie nadaje ksywki wszystki moim przeciwnikom.
00:45:16 :Nazwe George'a Foreman|"Mumia"
00:45:19 :On walczy jak mumia.
00:45:25 :Kiedy widze jak George oddaje ciosy,| to sysze:
00:45:28 :Teraz idzie lewy.
00:45:30 :Teraz idzie prawy.
00:45:32 :Ale mumia nie moe trafi| tego czego nie widzi...
00:45:35 :poniewa jestem szybszy dla niego.
00:45:39 :Jestem za szybki.
00:45:41 :Jestem za szybki. Jestem za szybki.| Ruszam sie za dobrze jak niego.
00:45:45 :Trafie Georga Formana tyle razy,| e bdzie myla e jest w okreniu.
00:45:50 :Bedzie mwi, "Dzwocie na policje!| Ich jest piciu!"
00:45:55 :Jestem zy, ludzie. Jestem zy!
00:45:57 :Muhammad, przepraszam.| Musze zapyta.
00:46:02 :Czy naprawde jeste |wystarczajco szybki...
00:46:04 :eby pokona George'a Foreman'a?
00:46:06 :Jeli wemie cie na liny,| moe cie wyczyc kad rk.
00:46:11 :Wielu ludzi myli e nie jeste juz tym samym facetem| co 10 lat temu.
00:46:19 :Wiesz, teraz, Howard...
00:46:20 :Nie chciaem nawet o tym wspomina.
00:46:25 :Szczeglnie teraz i tutaj| przed tymi ludmi.
00:46:29 :Ale rozmawiaem z twoj on...
00:46:32 :i powiedziaa e nie jeste ju tym samym facetem |co 2 lata temu!
00:46:59 : Mistrzu.
00:47:05 :- Mistrzu, George mia wypadek.|- Co-- Co mia?
00:47:08 :- O czym mwisz?|- Zosta zacity troche powyej prawego oka.
00:47:10 :Jego partner sparringowy ma otwarte zamanie okicia.
00:47:13 :- Moe walczy?|- Nie przez 6 tygodni.
00:47:18 :To nie jest smieszna sytuacja,| mistrzu.
00:47:20 :To odroczenie moe trwa duej,| szczeglnie jeli George wyjedzie.
00:47:23 :Insynuujesz co Don?
00:47:26 :Jeli George wyjedzie, ju nie wrci tutaj.| George nie chce tu by.
00:47:29 :Ile masz racji mj podejliwy| i niski woski bracie.
00:47:33 :Patrz chopie,| moja charakterystyczna odpowiedzialno...
00:47:36 :za ta pierwsza cakowicie murzysk walke...
00:47:38 :jest podobna do ogrodu pod Afrykaskim| socem-- musi rosnc i dojewa.
00:47:42 :Nie moe kwitnc w pospnym i cienistym| otoczeniu Astrodome...
00:47:47 :ani innej areny poza Zairem gdzie bedzie pozbawiona |wiata i zraszania wod.
00:47:49 :Bo jedyne co bdzie wyciekac std| to pienidze-- krwotok kasy.
00:47:53 :Mwie o krwi na pododze.
00:47:55 :Podwjne koszty hotelu, samolotu,| podre kosztuj, jedzenie i napoje.
00:47:59 :- Co to ma wsplnego z nami?|- Muhammad Ali. Mistrz ludzi.
00:48:03 :Mj czarny brat.
00:48:04 :Potrzebuje cie.| Potrzebuje twojej siy.
00:48:07 :Musisz znale sposb eby| George zosta.
00:48:10 :Bd odwrotnoci Mojesza.
00:48:13 :Nie pu moich ludzi.| Zatrzymaj ich eby pieprzyli sie tutaj w Egipcie.
00:48:17 :- Jesli wybaczysz mi moje Swahili.|- Lingala.
00:48:19 :- O co ci chodzi?|- Oni uywaj Lingala.
00:48:23 :Ali chce swj tyt,| i chce tego w Zairze.
00:48:30 :Ok, wporzdku, ok.| Odbierzmy go.
00:48:33 :George spada, George spada.|Cholera, moge ci zaatwic Joe Frazier.
00:48:36 :Ali-Frazier 3.| To walka ktr kady chciaby zobaczy.
00:48:39 :- Nie chcemy Frazier, chcemy Georgea.|- Cholera, nie kontroluje Georgea Foremana.
00:49:26 :George Foreman przypadkowo zosta zraniony na terningu.
00:49:30 :Prawd jest e...
00:49:32 :George sam siebie zrani.
00:49:35 :Tak byo.
00:49:36 :Odprawi 3 rundy, i uwiadomi sobie| e przegra z Muhammad'em Ali...
00:49:40 :i zrani sie sam.
00:49:42 :Przewiduje ze kiedy miaaby by walka,| mgby sie nie pojawi.
00:49:45 :I ty zy.
00:49:46 :- Tak, jestem zy.|- Nie ma wtpliwoci.
00:49:49 :Yeah, powiedz to sam Georgowi.
00:49:52 :Syszaem to.| Bede cie sprawdza.
00:49:54 :Wiem ze on jest twj, wiem e go wybrae,| ale facet ma kopoty.
00:49:58 :Cay wiat sie dowie,| ale on nawet sie nie pojawi.
00:50:01 :eby zapewni e George jest gotowy,| mylimy o przesunieciu...
00:50:05 :z 24 wrzenia na 30 listopada.
00:50:08 :A co z koncertem?
00:50:10 :Koncert odbdzie sie zgodnie z planami.| Daty to 20 i 21 wrzenia--
00:50:14 :Chce eby helikoptery ochraniay,| wszyskie prywatne samoloty i prywatne odzie.
00:50:19 :Jestem powany.| Chce eby lotniska--
00:50:21 :Chce eby prezydent Mobutu| i wszystkie jego jednostki--
00:50:23 :Wszyscy Zairczycy,| bdziecie chronieni.
00:50:26 :Wszystkie dziwne odzie bd odprawiane,| moga chcie wywie go.
00:50:29 :Przystanki autobusowe.
00:50:31 :I przystanki!
00:50:33 :Prawda.|Sprawdzajcie przystanki autobusowe.
00:50:35 :Karawany soni-- Mog chcie wywie| go na soniu.
00:50:38 :- Co mwie?|- Cholera, nie mwiem do ciebie.
00:50:41 :Hey. Hey, czowieku.
00:50:43 :Nigdy nie mw |do Angelo w ten sposb.
00:50:45 :Nigdy nie mw |do Angelo w ten sposb.
00:50:49 :Co nie tak z toba?
00:50:53 :Mylisz ze spowodujesz jakies problemu tutaj?| Nie spowodujesz nic.
00:50:58 :Wszyscy to wiedz.
00:51:00 :Wszystkie panie tutaj,| wiedz o tym e jestem gotowy.
00:51:04 :Widze strach w oczach | jego zwolennikw.
00:51:07 :Ta walka jest uznawana za | t ktra skoczy Muhammad Ali.
00:51:11 :Przewiduj e Muhammad padnie.| Przewiduj moje zniszczenie.
00:51:15 :No cz, przeliczyli sie.| Pomylili sie.
00:51:18 :Wszyscy sie myl.
00:51:43 :Poczekajcie chwile.
00:51:46 :Jak sie nazywasz?
00:51:48 :Veronica Porche.
00:51:49 :Porche. Jak ten wz.
00:51:51 :- Tak.|- Z jeszcze czym ekstra.
00:51:54 :Hey, jeste z Don'em?
00:51:57 :Don przywiz mnie tutaj,| ale nie jestem z nikim.
00:52:01 :- Skd przyjechaa?|- LA.
00:52:03 :- LA?|- Ale moi ludzie s z Louisiany.
00:52:06 :Louisiana.
00:52:07 :Co, jeste Creolk?
00:52:09 :Jestemy Creolami,|wi jestem o Afrykank, Francusk i Hiszpank.
00:52:14 :Dziadek mojej mamy by ydem.
00:52:17 :C, wszyscy wymieszali sie cakiem adnie.
00:52:20 :Jestem jedynym szamanem tutaj.|Bundini Brown.
00:52:23 :Bundini Brown| jest autentycznym szamanem.
00:52:26 :- Powiedz im.|- Jedymym w USA.
00:52:30 :Jestem naprawde szczliwa | z tego co powiedziaes.
00:52:34 :Sprawie e walka napewno tutaj zostanie.
00:52:40 :No wiesz wszyscy ci reporterzy| dziennikarze tutaj...
00:52:45 :mwia e George| ma zamiar mnie zabi.
00:52:48 :Co o tym mylisz?
00:52:53 :Pan Ali? Pan Ali?
00:52:56 :- Chcemy podziekowa.|- Cze chopaki.
00:52:58 :Chcecie mi podzikowa?
00:53:01 :Chcecie podzikowa?| Co zrobiem?
00:53:06 :Oni mi za co dzikuj.
00:53:09 :Hey, bya kiedy w Hong Kongu?| Tajlandii? Tajwanie?
00:53:13 :- Nie.|- Nie? Nie moge tam pojecha.
00:53:16 :- Cze, Ruthie. Co u ciebie?|- Hi, mistrzu.
00:53:23 :Co sie dzieje?|Jest ok. Jak sie czujesz?
00:53:25 :Kiedy ide spac,| to sie koczy.
00:53:28 :To sie dzieje. Kiedy |ide spa, wszystko to odpoczywa razem.
00:53:32 :W cigu dnia, musze to przemyle.
00:53:34 :Wywie mnie z kraju.|Wszystkie te kobiety s tak pikne.
00:53:37 :Wszystkie maj wosy a za kolana.
00:53:43 :Wszystkie z nich-- Wszystkie z cer| jak Veronica.
00:53:46 :Dosownie kada z nich.| le czowieku.
00:53:50 :Ale nie ma nic lepszego ni nasze siostry.
00:53:54 :Ale nie ma nic lepszego ni nasze siostry.
00:54:01 :Chod. Czemu nie wybierzemy |sie na przejadke, albo co podobnego?
00:54:04 :Chcesz ze mna pj?
00:54:15 :Ruth, powiedz nam prawde.| Czy to twoj typ faceta?
00:54:20 :Wicej miekkoci dla mioci.
00:54:24 :Co on powiedzia?
00:54:27 :Czemu jeste taka |zadowolona e jeszcze tu jestemy?
00:54:33 :Walczc tutaj  |w Afryce--
00:54:38 :Kady moe walczy w Vegas.
00:54:47 :No to jedna praca.| Mam dwie.
00:54:50 :Musze spra Georgea.
00:55:00 :Wiara w Islam pomoga ci w tym?
00:55:04 :Suchaj dziewczyno, jako muzumanin| jestem wypelnieniem oczu Boga.
00:55:07 :Powinienem odkry Islam w wieku 50 lat,| bo jestem saby przy kobietach.
00:55:13 :Najpierw kradn mi oczy.
00:55:15 :A moje serce poda.
00:55:18 :Robi to ze mnie najbardziej kochajcego ma | na wiecie...
00:55:20 :i rwnoczenie najgorszego ma.
00:55:25 :Spjrz na siebie.
00:55:27 :Zielone oczy.
00:55:30 :Kakaowa skra.
00:55:33 :Ok, reszta mnie idziemy.
00:55:43 :Dudnij , Ali.
00:56:28 :- Pani Ali.|- Hallo, Muhammad, Mr. Cosell.
00:56:30 :- Hey, kiedy przyjechaa?|- Dzi.
00:56:33 :I dowiedziaam sie ze mamy apartament|w Intercontinental Hotel.
00:56:38 :Muhammad, moge cie prosi| na swko, prosze?
00:56:40 :Ok.
00:56:51 :Co sie dzieje?
00:56:52 :O co chodzi,|co sie dzieje?
00:56:54 :Musisz rzuca mi to w twarz?
00:56:57 :Musze o tym przeczyta? Czy ludzie musz| dzwoni zeby mi to powiedzie?
00:57:01 :Nie chciaem eby to sie wydao.
00:57:03 :Jako yje z przypadkowymi.|I jako przechodzi.
00:57:07 :Wic czemu mnie tak nie szanujesz?
00:57:09 :Szanuje cie.|Bde zawsze cie szanowa.
00:57:23 :Kochasz ja?
00:57:30 :Nie wiem.
00:57:38 :Wiec co teraz bdzie?
00:57:43 :Bde walczy z George.
00:57:46 :Nie przeszedem tyle eby przegra.
00:57:52 :Ja take.
00:58:19 :Belinda.
00:58:25 :Co, Bingham?
00:59:03 :Zapro pana Idi Amin faceta z banku
00:59:11 :i amerykanina eby doczyli do mnie
00:59:28 : Dzisiaj...
00:59:07 : we wszystkich stolicach Europy Zair| jest centrum wiata.
00:59:33 : Gratulacje panie prezydencie.
00:59:36 : Dobrze. Tak...
01:02:02 :Juz jest.
01:02:17 :Cze, Zack, gdzie George?
01:02:20 :Co ma w zanadrzu?
01:02:21 :Gdzie George?|Gdzie moe by?
01:02:24 :Chce mie pewno| e kontrolujesz dzisiejszy wieczr.
01:02:28 :George ola nas,| kac czekac.
01:04:09 :To ju koniec, chopie.|Nie masz szansy.
01:04:14 :Nie masz szansy.
01:04:16 :Dudnienie w Dungli!
01:04:18 :Nie masz szansy czowieku.
01:04:21 :Ok, lecimy.
01:04:22 :Znacie regy|Chce czystej i dobrej walki.
01:04:25 :Ali, cicho sied cicho| i suchaj instrukcji.
01:04:28 :Syszae o mnie| od czasu jak bye chopcem.
01:04:30 :Ali, cicho.| Suchaj instrukcji.
01:04:32 :- Teraz musisz sie ze mna zmierzy.|- Bez niskich ciosw.
01:04:35 :- Kiedy mowie przerwa--|- Teraz musisz sie ze mna zmierzy.
01:04:37 :Bd cicho,| albo cie zdyskwalifikuje.
01:04:39 :Kiedy mwie przerwa,| chce czystej przerwy. Rozumiecie?
01:04:42 :- Nie powoiniene wogle przyjedac do Afryki.|- Wszystko ok, ucinijcie sobie rece.
01:04:46 :Do naronikw.
01:04:48 :Ok. Wszystko w porzdku.|No problem.
01:05:34 :Przerwa!
01:05:45 :Ok, przerwa. Odsun sie.
01:06:19 :Bierz sie za niego!|TO jest to po co przyjechalimy tu, tatko!
01:06:33 :Walka o mistrzostwo wagi cikiej...
01:06:35 :- To wszystko co masz?|- na ywo przez satelite...
01:06:38 :prosto z Zairu w Afryce.
01:06:43 :- Ok lecimy.|- To jest to tatko.
01:06:46 :Tacz dokoa nigego, ok ?
01:06:49 :Poruszaj sie cigle.
01:06:58 :Nogi bol.
01:07:01 :Powietrze jest cikie...
01:07:03 :jakbym by w wodzie.
01:07:26 :Odsu sie od lin!
01:07:29 :Idejd od lin!!|Spadaj stamtd! Ruszaj siue!
01:07:35 :Odejd! Odejd!
01:07:46 :Spadaj od lin!
01:07:52 :Odejd!
01:07:54 :No dawaj, Ali,|odejd od lin!
01:07:58 :No dawaj, dzieciaku!
01:08:01 :Dawaj, Ali!
01:08:04 :To wszystko co masz?| To wszystko?? To wszystko co masz ?
01:08:13 :We go do centrum!
01:08:16 :Wanie tak!
01:08:19 :Odejd od lin!|Odsu sie!
01:08:56 :Byem tu ju.
01:08:59 :May zielony pokj.
01:09:01 :Otworz drzwi.| Musze std wia.
01:09:04 :Staraj sie chopie, |wstawaj i odejd.
01:09:21 :Mwili ze umiesz przywali, George.
01:09:24 :Ty nie walisz.|Ty udeasz jak panienka, George.
01:09:29 :Nie moesz leec na linach.
01:09:32 :Pozwalasz eby cie bi.|Nie moesz na to pozwala, mistrzu. Postaraj sie teraz.
01:09:36 :-Wytumaczysz mi to ?|-Uskocz, a potem do rodka ringu.
01:09:40 :- Wtedy powalczysz, dopiero wtedy--|- Musisz taczy.
01:09:44 :Zamknij sie! Bd poprostu cicho!|Pozwl mi sie martwi o to!
01:09:47 :Musisz taczy.|Nie moesz tam tak wychodzi.
01:09:50 :- Nie moesz sie obija.|- Musisz go szanowa.
01:09:52 :Co jest z tymi linami? Czy co sie dzieje| o czym chciaby mi powiedzie?
01:09:56 :Powiedz mi co sie dzieje z tob.|Co ty robisz?
01:09:59 :Zau mu prostego.|Musisz go puci i zacznij taczy.
01:10:03 :Nie pozwl eby wzi cie do naronika.|On chce cie zameczyc.
01:10:07 :On stara cie zaatwic w ringu.|Nie moesz pozwoli eby tak sie dziao.
01:10:12 :We sie za to!
01:10:17 :I mamy gong.|Bokserzy spotykaj sie w rodku ringu.
01:10:30 :Odejd od lin!
01:10:32 :Omijaj je!
01:10:35 :Foreman znowu przypiera|go do lin.
01:10:39 :|I Ali opiera sie na linach|prbujc przetrzyma te ciosy w boki ciaa.
01:10:43 :Wracaj na rodek, Ali!
01:10:47 :Muhammad, spadaj z lin!
01:11:21 :Bijesz jak panienka, George.|Bijesz jak panienka.
01:11:37 :Co sie dzieje?|Staraj sie.
01:11:51 :George, bierz sie za nigo.|Co sie do cholery dzieje? Staraj sie.
01:12:07 :Musisz zejc z lin!
01:12:10 :Zejd z lin!
01:12:11 :8 rund do koca.|Tracisz siy, wielkoludzie?
01:12:15 :Pu go.
01:12:30 :Nie moge pozwoli eby zapa 2 wiatr |o ktrym nawet nie wiesz.
01:12:34 :Chcesz tytu?| Chcesz nosi korone wagi cikiej?
01:12:37 :Nos zamany, szczka pknita,| twarz pobita.
01:12:40 :Jeste gotowy?| Czy to ty?
01:12:42 :Poniewa walczysz z gociem ktory woli umrze| ni da ci wygra.
01:12:58 :Ali, nie pozwl sie pobi duchowo.
01:13:02 :Nie pozwl.
01:13:13 :Dalej, Ali.
01:13:16 :Id juz, Ali.
01:13:18 :Dawaj dziecino!| Odsu sie od lin!
01:13:22 :Spadaj!
01:13:23 :Wanie tak.|Trafiaj w twarz.
01:13:27 :Przerwa!
01:13:28 :Oh, chybie go, George!
01:13:30 :Musisz go zmczy, Ali!
01:13:41 :Mylaem ze umiesz sie bi, George.|Oni mwili ze potrafisz przywali.
01:13:44 :Dalej, Ali!
01:13:47 :Odejd od lin!| Odejd od lin!
01:13:49 :Ma go!
01:13:57 :Obchod go! Bierz go!
01:14:00 :Dalej, Ali!
01:14:09 :Odejd od lin!|Odejd od lin!
01:14:13 :Od lin!
01:15:00 :George Foreman trafiany jest przez serie|ciosw...
01:15:03 :i pada!
01:15:04 :George Foreman pada!
01:15:06 :Pad jak| drzewo w lesie!
01:15:09 :Zosta pooony seri ciosw| Muhammada Alego!
01:15:31 :Okay, koniec walki!|Koniec walki!
01:15:46 :Mwiem ci! Mwiem wam!
01:15:59 :Sdzia Zack Clayton odlicza.|Siedem, osiem!
01:16:02 :Jest juz na kolanach.|To koniec!
01:16:05 :To koniec! Skoczyo sie!
01:16:07 :To koniec!
01:16:08 :George Foreman zosta znokautowany przez| Muhammada Alego!
01:16:12 :Muhammad Ali| dokona niemoliwego!
01:16:15 :Odzyska korone|wagi ciekiej...
01:16:17 :ktra zostaa zabrana mu|niesusznie w 1967.
01:16:25 :Co za historyczny moment| ma miejsce na tej arenie...
01:16:27 :w Zairze w Afryce!
01:16:40 :Niesamowity, podniosy moment.
